Luna zabrała głos !!! To mocny głos 15 łatki z ADHD I dużymi problemami w szkole . Kiedy usłyszała swoją mamę Olę w podcaście ADHD UNDERGROUND otworzyła się . Luna sama przyszła i zabrała głos w imieniu swoim i swojego pokolenia . Mama Luny Ola gdy miała tyle lat co jej córka teraz nie była inna . Nie pozwolono jej ukończyć szkoły i z dowodem wydalono w świat . Prowadziła jako menadżerka warszawskie kluby a w międzyczasie wykonywała wszystkie prawie profesje świata ostatnio oprowadzając wycieczki po Karaibach . Ola Dziewiątkowska przyszła do Cezarego Ciszewskiego opowiedzieć szczerze i dobitnie jak wygląda wyboista droga do diagnozy kogoś kogo nie stać na prywatne kliniki . Diagnoza pozwoliła jej ułożyć sobie w głowie film z życia pt : ” wszystkie moje zachowania mialy wspólny mianownik ADHD ” . Gdy była już zupełnie załamana odległymi o rok terminami do psychoterapeuty na NFZ postanowiła się nie poddawać i znalazła Fundację ADHD gdzie za minimalną kwotę otrzymała diagnozę i skierowanie do psychiatry . Najważniejszą dla Oli motywacją do ułożenia sobie życia w Polsce i zadbania o swoje zdrowie jest córka Luna i wychowanie zbuntowanej dokładnie tak jak ona kiedyś 15 latki . Bywają chwile bardzo dramatyczne i choć niezwykle przygodowe to czasem niebezpieczne . Ola się nie poddaje i krok po kroku zmierza do lepszego bezpieczniejszego życia . To spotkanie z dzielną i nieugiętą Matką Nomadką co jeszcze nie jedno w życiu osiągnie . To pierwszy głos długo oczekiwanych dzieciaków !!!! Kto ma dzieci nastoletnie niech słucha . To dla was dzieciaki i dla was rodzice . Luna zrobiłaś wspaniałą robotę . Podziękowania i wyrazy uznania ps : Wasze pytania zostały przekazane i otrzymały odpowiedzi od Luny . RAZEM TWORZYMY TEN ADHD PODCAST .
Prowadzący: Dajcie nam powiedzieć, a potem my damy wam powiedzieć spokojnym tonem, tak żeby żaden z nas się nie zezłościł. Myślę, że będzie lepiej i będzie spokojniej. Wybawienie i strach. Nareszcie w głowie nie było tyle bałaganu. ADHD-owiec jest na ciągu w głodzie dopaminowym. Jak biorę metylofenidat, to jestem jednokanałowa. ADHD jest widoczne? To jest taki fajny mit, że się wyrasta – nawet się nie wyrasta. Nie wspieramy bezradności. Samoobrona, samopomoc przed falą wielkiej diagnozy. Bo był taki czas, w którym wszystkie dzieciaki chciały mieć ADHD. Myśleli, że to jest po prostu takie, że śmiejesz się, jesteś głupi, cały czas odwalasz. „Jej, nie ma żadnych minusów, po prostu jesteś śmieszny”. W tych czasach, jeśli mi powiemy coś, co dla dorosłych w szkole będzie nie tak, to jest coś takie… i już jesteśmy w psychiatryku zamknięci. Każda osoba teraz w moim wieku bierze leki. I uważam, że to się skończy tak w jakimś momencie, że my bez tych leków nie będziemy mogli żyć… Ja bardzo kocham moją mamę i wszystkie dziewczynki w moim wieku, jestem pewna, że też kochają swoje mamy. To jest niemożliwe, żebyśmy nie kochały naszych mam. Nieważne, jakie by były.
Prowadzący: Zawsze mi mówiono, że zapraszam do podcastu ADHD Underground do studia Wolny Mikrofon. Głównie ludzi znanych, utalentowanych, dobrze zarabiających, świetnie sobie radzących ze wszystkim poza własną nadpobudliwością psychoruchową. Zastanawiałem się nad tym długo, bo rzeczywiście wyrosłem z takiego miejsca w Warszawie. I z takiego środowiska, w którym, jak to się mówi krótko, nie przelewało. I jest mi blisko do ludzi, którym system nie uwił gniazdka cieplutkiego i bardzo komfortowego. I zdawałem sobie też jeszcze sprawę z tego, że przecież to tam dzieją się dramaty, gdzie nie stać ludzi na leki, gdzie nie stać ludzi na kliniki, w których sama diagnoza to jest 1500 do 3000 złotych. Dlatego cieszę się niezwykle, że zagościli u mnie wreszcie ludzie z normalnego życia, których system kopie po tyłku i którym nie jest łatwo z życiem, a mimo wszystko dają sobie radę z tym ciężkim, często ADHD.
Prowadzący: Taką osobą była Ola Dziewiątkowska, która przyszła tu i opowiedziała o swoim absolutnie mocnym ADHD od właściwie dzieciństwa i otworzyła drzwi dla wszystkich, którzy będą tu teraz przychodzić z problemem życiowym. Kiedy opowiedziała o swojej twardej szkole życia i o tym, że cudem dotarła tu, gdzie dotarła, okazało się, że to, o co ona dba najbardziej – jak każda prawdziwa mama – to jest jej dziecko, córka Luna. I że to z nią ma największe kłopoty, bo to jej w prezencie przekazała swoje ADHD.
Prowadzący: Właśnie dzisiaj będzie nieprawdopodobny odcinek ADHD Underground, dla mnie niezwykle ważny, bo nie tylko będzie dotyczył ludzi, o których powiedziałem wcześniej, ale będzie dotyczył przede wszystkim młodzieży, niepełnoletniej. Dziś w podcaście ADHD Underground gościmy Lunę, piętnastoletnią córkę Oli, która była dwa podcasty do tyłu u nas. Po tym, jak usłyszała swoją mamę w eterach, internetach, na naszym studiu Wolny Mikrofon w podcaście ADHD Underground, powiedziała: „Ok mama, to było dobre, teraz czas na nas, na dzieciaki. Ja przyjdę sama i powiem sama to, co mam do powiedzenia światu”.
Prowadzący: Przed nami Luna, piętnastoletnia, nieprawdopodobnie odważna, wrażliwa, z artystyczną duszą, ale przede wszystkim z odwagą, by powiedzieć w uszy i oczy wszystkim nam to, czego się nie domyślamy. My, dorośli, my, inteligentni, my, co niby znamy życie – posłuchajmy piętnastolatki z trudnym życiem, buntowniczki, którą już teraz doświadcza system, ale która postanowiła przetrwać to wszystko. Luna Dziewiątkowska. ADHD Underground.
Prowadzący: Jak to się właściwie stało, że ty tutaj jesteś? Twoja mama tyle o Tobie opowiadała, cały etos tej historii był zbudowany wokół próby ocalenia Ciebie z Twoim ADHD, z Twoją nadpobudliwością. I jesteś teraz Ty, przed milionami słuchaczy naszego podcastu ADHD Underground, z tymi wspaniałymi ludźmi, którzy powiedzieli systemowi „nie”. Tak jak Ty i Twoja mama. Przecież Wy obydwie naprawdę walczycie z systemem. My też próbujemy to robić. I wydaje mi się, że może nie wielkimi krokami, małymi, ale jednak udaje nam się jakoś w tym wszystkim znaleźć sposób, by nie zwariować, by żyć z ADHD. A jakie to życie? Jakie to życie nastolatki? Masz piętnaście lat, Luna. I przyszłość tu mam wrażenie z jakąś misją. Opowiedz o tym.
Luna: Oglądałam sobie Facebooka mojej mamy i pokazało mi się konto Twoje z filmem, gdzie właśnie był podcast z moją mamą. Obejrzałam sobie, widziałam, że o mnie mówiła dużo. Poszłam do niej i mówię: „Mamo, chcę takie coś nagrać. Mam dużo do opowiedzenia. Myślę, że jako nastolatka mogę dużo powiedzieć. Myślę, że ludzie mogą widzieć z innej perspektywy nasze życie jako nastolatkowie z ADHD, a my to widzimy inaczej”.
Prowadzący: Luna, gdyby Cię ktoś zapytał, kim jesteś, co robisz – po prostu kilka zdań o sobie. Co byś powiedziała?
Luna: Na pewno bym powiedziała, że jestem dzieckiem. Ja tak uważam. Zawsze, jak się kłócę z moją mamą albo z kimkolwiek, moja wymówka, jakbym to tak nazwała, to jest: „Ja jestem dzieckiem”. Lubię malować. To jest moja pasja. Kocham makijaż. Artystyczny najbardziej. Lubię ludzi. Jestem socjalna, ale bardzo łatwo się denerwuję. W bardzo mocny sposób, którego ludzie nie rozumieją… Skończyłam 15 lat 1 kwietnia w prima aprilis. Żyję z moją mamą tylko. O moim tacie dalej się dowiaduję różnych rzeczy. Lubię moje życie. Myślę, że są ludzie, którzy mają gorzej ode mnie. I chcę takim osobom właśnie pomóc.
Prowadzący: Plusy i minusy życia z ADHD dla ciebie to co?
Luna: Plusy? Uważam, że zauważam rzeczy, których inni nie widzą. Jestem osobą, na którą zawsze mówili „gumowe ucho”. Ja wszystko usłyszę. Wszystko. Mogę na przykład być ze znajomymi, siedzieć sobie gdzieś, rozmawiać z nimi, słuchać ich, ale za sobą słyszę całą rozmowę innych ludzi. I wiem, o czym oni mówią. Albo jadę sobie autobusem do domu i widzę: „O, tutaj mogłabym wysiąść i byłabym już obok domu”, zamiast jechać dłużej. Zauważam minimalne rzeczy. Minusy? Często nie umiem nad sobą zapanować. Bardzo lubię być w dużym otoczeniu. Lubię koncerty, jeśli to są dźwięki, które lubię, ale nienawidzę głośnych dźwięków. Jak na przykład wychodzę z kimś i zaczynam szurać butami, jestem w stanie się popłakać, walę się w uszy, żeby po prostu tego nie słyszeć. Nie mogę, nie wytrzymuję tego. Nie umiem się powstrzymać przed powiedzeniem swojej opinii. Jak mówią mi: „Nie odpowiadaj dorosłym. Oni zawsze mają rację”. I mam bardzo dużo przez to problemów w szkole. Myślę, że większość. Ale ja po prostu nie umiem. Wiem, że mam rację. Nie muszę powiedzieć to, co myślę. Więc nie umiem się po prostu zamknąć.
Prowadzący: Popisujesz się czasem?
Luna: Tak.
Prowadzący: Wiesz, kiedy to jest, kiedy się popisujesz, a kiedy mówisz to, co czujesz i myślisz?
Luna: Tak… Kiedy się dowiedziałaś, że masz ADHD i co to ci zmieniło w życiu?
Luna: Dowiedziałam się tego… Znaczy, na początku to było takie, bo był taki czas, w którym wszystkie dzieciaki chciały mieć ADHD. Myśleli, że to jest po prostu takie, że śmiejesz się, jesteś głupi, cały czas odwalasz. „Jej, nie ma żadnych minusów, po prostu jesteś śmieszny.” I przez to, że ja cały czas, nie wiem, ruszam się, niczego się nie wstydziłam, się śleli, mówili mi: „Nie, ty Luna masz ADHD, na 100% masz ADHD”, po prostu inne dzieciaki. Mówiłam: „Nie, nie mam. Co? Ja po prostu taka jestem.” Ale któregoś dnia właśnie mama zaczęła czytać jakieś tam książki i oglądać jakieś filmiki. Nawet nie pamiętam dokładnie imion tego. I zabrała mnie na różne testy. Powiedziała mi, że uważa, że ja mam ADHD. Dowiedziała się na ten temat. No i właśnie zaczęłyśmy się dowiadywać, chodzić, robić te testy. I zaczęła mi tłumaczyć te różne problemy, o których ja nic nie wiedziałam, które miałam. Ze skupieniem się… To jest coś, czego nie powiedziałam. Problemy ze skupieniem, jak jesteś w szkole. Musisz coś napisać, nie możesz się skupić. Najmniejsza rzecz. Chce mi się płakać, po prostu potrzebuję wyjść z klasy. Słyszę te wszystkie ich głosy, innych ludzi, którzy gadają. Nie mogę się skupić, potrzebuję wyjść z klasy, usiąść na ławce, na korytarzu, żeby po prostu była cisza i móc przepisać w spokoju wszystko, co muszę przepisać. No to były te testy różne. Trwało to bardzo długo. Uważam, że powinni to robić szybciej, bo mojej mamie to zajęło 50 lat.
Prowadzący: I zmieniła się, jak się dowiedziała?
Luna: Jest coś takiego, co zauważasz, że mama… Zauważyłam, że już rozumie, czemu ma różne zachowania i czemu taka jest. I próbuję się kontrolować bardziej. Próbuję być lepsza. Na pewno zauważyłam, że jest spokojniejsza. Słucha swoich różnych podcastów, jakichś. Nie jestem dokładnie pewna jakich. Ale robi różne rzeczy, które niby ją uspokajają. Tylko ja jestem też przez to, że jestem taka bardzo pobudzona, to też trochę w tym jej przeszkadzam. Wiem, że jest jej trudno. Widzę to. Ale uważam, że ona jest super mamą. Uważam, że jest bardzo dzielna, że ze mną sobie tak radzi. Ja bym sobie nie poradziła z takim dzieckiem jak ja. Nie. Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie.
Prowadzący: Luna, opowiedz o swojej edukacji. Czasem opowiadam o tym, jak byłem w pięciu podstawówkach, ale to, co dzisiaj odpowiedziałaś na tę kwestię, zamyka temat.
Luna: Byłam na początku w przedszkolach, to już pominiemy. Zacznijmy o podstawówkach. Przedszkolnie liczmy. Byłam na początku, jak poszłam do pierwszej klasy. Nie, zerówka. Zerówka to najważniejsze. Tam się wszystko zaczęło. Jak byłam w zerówce, to było na Kubie. Kiedy się przeprowadziłam na Kubę, to byłam w zerówce i pamiętam, że to był mój pierwszy raz, kiedy byłam w takiej… Kuba to jest taki mocny kraj. Mają tam takie mocne zasady. Oni są tam tacy twardzi. Pamiętam, że jadłam sobie moje drugie śniadanie i pani zaczęła na mnie krzyczeć, ale tak bardzo głośno. Się przestraszyłam. Ja to dalej pamiętam. Byłam bardzo mała, nie wiem, miałam pięć lat, sześć. A ja to dobrze pamiętam. Siedziałam przy ławeczce, jadłam moje drugie śniadanie i ona zaczęła na mnie krzyczeć i zawolnuję. Zaczęłam szybko jeść, ale tak się zestresowałam, że zwymiotowałam na ławkę i na moje ubranko. Popłakałam się bardzo. Mama po mnie przyjechała i zdecydowali, że ja nie jestem gotowa na tę zerówkę. Wróciłam, nie wiem, pół roku później. Nie pamiętam tego. Ja tylko pamiętam to, że to był bardzo straszny dzień i nie chciałam wracać do szkoły.
Prowadzący: A potem już, jak wróciłaś?
Luna: Potem byłam, chociaż byłam chyba w pierwszej klasie wtedy, to byłam w klasie mojego kuzyna, syna siostry mojej mamy. On był w wyższej klasie, bo on jest o rok ode mnie starszy, ale jego nauczyciel był bardzo dobry, bardzo miły i on powiedział, że ja mogę być w jego klasie i że on będzie mi dawał oddzielne lekcje, że oni będą sobie robili, jakby cała jego klasa będzie robiła sobie swoje lekcje, a ja bym miała oddzielnie tą książeczkę moją, będę sobie robiła moje lekcje. Tak było dalej, uczyłam się w tej szkole, potem byłam w Polsce. Pamiętam, że byłam w szkole turkusowej w Polsce. Tam to było w ogóle jakieś, tam zaczęły się też problemy jakieś. Miałam dziwne zachowania, kłóciłam się z dziećmi. Było tam naprawdę w klasie, byliśmy we trójkę tylko, tylko trójka dzieci, ze mną trójkę.
Prowadzący: I tak było w kolejnych szkołach różnych pewnie, prawda? Zawsze były jakieś trudne dla ciebie sytuacje, które mocno cię stresowały, a nawet doprowadzały do rozpaczy. Mylę się czy nie?
Luna: Dalej tak jest. Przeszłam tych szkół, tak jak mówiłam, kilkanaście.
Prowadzący: A teraz jesteś…?
Luna: W drugim ośrodku socjoterapeutycznym.
Prowadzący: Czyli pierwszy już miałaś za sobą, a teraz jest drugi. Czy to jest taka placówka, która ci pomaga?
Luna: Nie.
Prowadzący: Dlaczego?
Luna: Miałam ostatnio… Miałam w poniedziałek trudny dzień, w którym wyjechałam z ośrodka. Miałam nową dawkę leków od psychiatry powiększoną. Stresowałam się strasznie. Miałam taki trudny dzień bardzo. Pokłóciłam się z kolegą. Pokłóciłam się z pedagogami. I… Nazwałam moich znajomych z tego ośrodka patusami. Źle określiłam to słowo. Jestem z tego bardzo… Jak powiem, jestem na siebie bardzo zła za to.
Prowadzący: Ciebie też ktoś pewnie tak nieraz wyzywał, prawda?
Luna: Tak. Źle to określiłam. Oni nie są patusami. To też są zagubione dzieciaki. Tylko to są… Oni mają dużo inne problemy niż ja. Oni mają problemy… Niektórzy mają problemy z używkami. Inni mają problemy z… Tam w twoim wieku. Tak. Albo starsi. Oni mają tam od dwunastu do osiemnastu lat w tej placówce.
Prowadzący: I te używki są też powodem licznych problemów w ich zachowaniu, prawda?
Luna: Tak. Są osoby, które mają… Rodziny, w których są problemy z alkoholem, też z używkami, z pieniędzmi, z piciem. Są dzieci, co były w domu dziecka. Takie są tam problemy.
Prowadzący: A jak się zastanawiasz nad tym czasami, czy to jest tak, że najpierw były te problemy, a potem używki? Jak sobie to tłumaczysz? Skąd to się bierze?
Luna: Oni się uczyli od rodziców. Na przykład jak zaczynali palić, to sami opowiadali, że po prostu podbierali swoim rodzicom papierosy. A teraz już jest tak, że sami rodzice dają im te papierosy. Wiem, że oni mają dużo problemów i dlatego wyżywają się na swoich rówieśnikach. Miałam dużo problemów na początku roku i w innych szkołach. Na początku w Polsce było to z powodu koloru mojej skóry. Były żarty, do których musiałam się przyzwyczaić.
Prowadzący: Twój tata jest z Afryki, tak? Czy z Ameryki?
Luna: Z Ameryki, ale ma korzenie afrykańskie. Te żarty to były takie typu: „Jak zgaśnie światło, Luna zniknie”.
Prowadzący: I jak ty się z tym czułaś, Luna?
Luna: Na początku płakałam. Bardzo mnie to raniło. Krzyczałam na nich, wyzywałam ich, ale potem zaczęłam się z tym godzić. Sama zaczęłam się z tego śmiać. Może z moimi prawdziwymi przyjaciółmi to może być śmieszne, ale jak ktoś mówi o moim kolorze skóry w złym sensie, to trudno mi powstrzymać emocje. I z tego wychodzą moje wybuchy agresji, przez które w moim ośrodku uważają mnie za osobę niebezpieczną. Nigdy w życiu nie zrobiłam nikomu krzywdy. Boją się moich wybuchów, ale ja nikomu nie groziłam.
Prowadzący: Chciałabyś, żeby było mniej patologii, mniej przemocy, więcej pomocy emocjonalnej?
Luna: Tak, mniej przemocy. Więcej pomocy emocjonalnej.
Prowadzący: Kiedy zaczęłaś brać leki i czy te leki ci pomogły?
Luna: Zaczęłam brać leki może miesiąc temu, może mniej. Jakoś tydzień przed tym, jak moja mama nagrała z tobą podcast. Leki nazywają się Atenza. Poczułam je od razu, ale nie tak, że byłam zmęczona, tylko po prostu zasypiałam na lekcji, a jednocześnie słyszałam wszystko dookoła. To trwało może tydzień, potem przeszło. Potem lepiej mi się pisało, szybciej, jakbym miała takiego speeda.
Prowadzący: Bierzesz cały czas te leki?
Luna: Tak, powiększoną dawkę. Najpierw miałam 17, teraz mam 37. Od razu miałam mocniejsze wybuchy emocji, których wcześniej nie miałam. Psychiatra i mama uważają, że udaję, ale ja naprawdę nie wiem, co się ze mną dzieje.
Prowadzący: Udajesz?
Luna: Nie. Próbuję im wytłumaczyć, że nie udaję. Teraz nie jestem w ośrodku, bo mam trudny moment, nie mogę tam wrócić, dopóki nie zadzwonią do mojej mamy i nie będzie zebrania.
Prowadzący: Na rozrabiałaś?
Luna: W jakimś sensie tak. Miałam wybuch emocji po większej dawce leku. Chłopak z mojej klasy cały czas mi dokuczał, mówił, że udaję, że wracam do domu, że to aktorstwo. W końcu nie wytrzymałam, podeszłam do niego i złapałam go za kołnierz, powiedziałam, żeby się zamknął. Uznali to za przemoc.
Prowadzący: Jak się z tym czujesz?
Luna: Źle. Przeprosiłam go kilka razy, ale nie mogłam nad tym zapanować.
Prowadzący: Jak obserwujesz swoich rówieśników, to problem ADHD czym jest dla was? Jak często występuje?
Luna: Leki są wszędzie. Wszystkie osoby w moim wieku biorą leki. Nie znam chyba jednej osoby, która by nie brała leków na cokolwiek. Każdemu znajdą coś nie tak.
Prowadzący: I to są mocne leki?
Luna: Tak, niektóre osoby mają zwidy. Mój kolega dostał najmocniejszą dawkę Medikinetu, jaką da się dać dorosłemu, a ma dopiero 14 lat. Widział dziwne rzeczy. Uważam, że to się skończy tak, że my bez tych leków nie będziemy mogli żyć.
Prowadzący: Oprócz Medikinetu coś jeszcze jest brane?
Luna: Są zastępniki Medikinetu. Mój lek to jest taki zastępnik, bo Medikinet jest trudno dostępny. Słyszałam, że Medikinet używają też jako narkotyk, wciągają do nosa. To się zamienia w coś, bez czego ludzie nie mogą żyć.
Prowadzący: Miałaś kiedyś problem z alkoholem?
Luna: Tak, miałam duże problemy z alkoholem. Musiałam być pijana, żeby kogoś poznać, bo myślałam, że wtedy jestem fajniejsza. Dopiero kiedy moja mama mnie taką zobaczyła, postanowiłam przestać pić. Miałam jeszcze jeden incydent, pewnie będzie sprawa sądowa. Łączenie leków z alkoholem to bardzo zły pomysł.
Prowadzący: Co by się musiało w szkole zmienić, żebyś czuła się bezpieczniej?
Luna: Osoby w moim wieku nie czują się bezpiecznie rozmawiając o swoich uczuciach w szkole. Jeśli powiemy coś, co dorosłym się nie spodoba, od razu jesteśmy wysyłani do psychiatryka. Uważam, że powinni być bardziej otwarci na szczere rozmowy, po prostu nas wysłuchać, nie od razu działać. Wtedy moglibyśmy się bardziej otworzyć i być szczerzy.
Prowadzący: Masz poczucie, że dorosłym brakuje tej otwartości?
Luna: Tak. Jeśli od razu chcą coś zrobić, to my nie damy sobie pomóc. Nie będziemy mogli być szczerzy. Znam dużo osób, które mają myśli, że lepiej by było, gdyby ich nie było. Trudno się z kimkolwiek porozumieć.
Prowadzący: Gdybyś miała podsumować swoją sytuację, czego ci teraz potrzeba?
Luna: Przyszłam tu nie tylko, żeby pomóc moim rówieśnikom i mamom, które to obejrzą, ale też sobie. Chciałabym przekazać mamom, że my widzimy nasze mamy z innej perspektywy. Myślimy, że nic złego nie robimy, a one są na nas złe. Ale kochamy nasze mamy, nawet jeśli czasem wydaje się inaczej. Każda córka i każdy syn kocha swoją mamę, nawet jeśli nie zawsze to okazuje.
Prowadzący: To ważne, co mówisz. Myślę, że wiele mam i ojców, którzy nas słuchają, zrozumie dzięki temu lepiej swoje dzieci.
Luna: Mam taką nadzieję. Czasem po prostu potrzebujemy czasu, żeby zrozumieć siebie i was.
Prowadzący: Dziękuję ci, Luna, za twoją szczerość i odwagę. Myślę, że to, co dzisiaj powiedziałaś, pomoże wielu osobom.
Luna: Dziękuję.

Dodaj komentarz